[PL] IBM Forum IT

Na początku lutego, jak zawsze w Warszawie, jak zawsze w Hiltonie, jak zawsze…. no dobra wystarczy. Kolejna edycja konfrencji Forum IT produkowanej przez SARTO Agencję Public Relations na zlecenie i przy współpracy IBM Polska wydarzyła się po raz kolejny. Masa ludzi, jak zawsze ale całkiem sprawnie rozprowadzona po pierwszym i drugim piętrze. W tym roku można było wybierać sesje z czterech ścieżkach: Cloud Computing, Wirtualizacja, Zarządzanie informacją, Okiem praktyka. W każdej z nich można było uczestniczyć w sześciu sesjach – łącznie dwa tuziny sesji… marketingowo-technicznych. Szczegółową agendę możecie znaleźć w TYM miejscu. Nie byłbym sobą, gdybym nie dodał kilku słów opinii z loży szyderców.

   

Duża konferencja (około tysiąca osób), sporo ekspertów z IBM (część bardziej marketingowych, część bardziej technicznych). Podobała mi się od zawsze, bo można i pogadać i pooglądać i poobserwować i podotykać. Pogadać – właśnie z ludźmi z IBM oraz kolegami z innych firm (podrowienia dla Jarka , Dariusza, Tomka i kilku innych). Pooglądać – nowinki i sesje. Poobserwować – rozmowy kuluarowe, dyskusje i oczywiście hostessy. Podotykać – z tym jak zawsze było najgorzej. Zajmując się informatyka zarówno od strony oprogramowania jak i sprzętu było by mi bardzo miło gdybym mógł dotknąć, posłuchać, podejrzeć szczegóły rozwiązań technologicznych. Niestety – tak zwany demo room (a raczej beta-demo-box) to kilka zamkniętych maszyn zajmujących może dwadzieścia U, posadowionych w szafie pilnowanej przez ochronę. I nie wiem czemu nic się w tej kwestii od lat nie zmienia – przecież cała serwerownia stoi kilkanaście skrzyżowań dalej… Najlepiej wspominam Forum IT w Krakowie, gdzie przyjechał w pleksiglasowej szafie model Z. To było naprawdę coś.

Uczestniczyłem w czterech sesjach:

  • Information Agenda – nowe podejście do zarządzania informacją | Peter Harrison
  • Obsługa wątpliwych przypadków łączenia danych w IBM MDM | Konrad Kowalczyk
  • Nowa wersja bazy DB2, nowe możliwości, nowi Klienci | Artur Wroński
  • Archiwizacja – czy tylko przechowywanie dokumentów i treści? | Paweł Basaj

Dwie były ciekawe, dobrze prowadzone i przyciągające uwagę oraz skłaniające do pytań: dwie środkowe na temat baz danych. Pierwsza zainteresowała mnie, bo prelegent był z zagranicy. Niestety ktoś zadecydował, że będzie prowadził sesję po polsku, z wieloma błędami (co można wybaczyć) ale i nieznajomościa słów polskich. Slajdy angielskie, oraz anglo-polsko-nowomowa – wyszło to okropnie. IBM!! Nie idźcie ta drogą! Nikt nie miałby kłopotu z obejrzeniem sesji w języku angielskim. Ostatnia sesja – bardzo ciekawa z ładnie rozrysowanymi schematami i pocedurami prowadzona niestety przez prelegenta, który robił wszystko… by zasnąć. Niestety prelekcja mu nie wyszła. IBM!! Nie idźcie ta drogą! Nie kazdy dobry technicznie inzynier może wystepować, nie każdy się do tego nadaje, nie zmuszajcie pracowników (a jełsi sami się zgłaszają) zabraniajcie im. To WY na tym tracicie.

I na koniec coś dla informatycznego męskiego oka, ducha i ciała. Duzo niezłej kawy, bardzo dobry lunch (zarówno na piętrze jak i w restauracji na dole). Profesjonalna obsługa na miejscu (czytniki kart, ładne i róniące się od siebie – wreszcie – hostessy kierujące we właściwe miejsca) zagwarantowana przez organizatora, który sam też wystawił najlepszy zespół z możliwych. Zastanawiającym był fakt, że dużo osób miało karty elektroniczne nie w kolorach przygotowanych przez organizatorów (każdy zarejestrowany dostał swoją kartę wcześniej) tylko z jakimiś prostymi nadrukami. Okazało się, że po prostu eksperci, inżynierowie, technicy najzwyczajniej w świecie: NIE ZABRALI KART ze sobą. Jednym słowem amatorka jeśli chodzi o uczestników.

[PL] O X Forum BMC słów kilka

W czwartek, siedemnastego listopada miałem okazję uczestniczyć w X Forum BMC. Czym w ogóle jest ta impreza? Dziesiąte wydanie forum, swoista rocznica współpracy firm BMC Software (Stany Zjednoczone) i Compfort Meridian (Polska), których celem jest rozwój środowiska, praktych, systemów zorientowanych na Business Service Management. Wedle opisów z portali i pracy branżowej było to: X Forum BMC – jubileuszowe spotkanie na szczycie biznesu i informatyki  >> Konferencja gromadzi co roku ponad 200-osobową grupę szefów największych przedsiębiorstw z różnych sektorów gospodarki, CIO i specjalistów IT. (Computerworld Online 26 października 2011). Tyle marketingu, teraz fakty.

Spotkanie w tym roku było zorientowane na: oczywiście przetwarzanie w chmurze (Cloud Computing), automatyzację przetwarzania (Service Support & Automation), zarządzaniem centrami danych (Data Center & Cloud Solutions) oraz promocje współpracujących z CFM oraz BCM oganizacji.

ORGANIZACJA

Sposób rejestracji: mail > strona > potwierdzenie > przypomnienie (ocena 5). Miejsce >> Warszawa, Marriot, centrum miasta blisko dworca (ocena 5). Recepcja na miejscu >> w dobrym miejscu, ale dziewczęta troszkę niezorganizowane, mylące z trudem odnalezione identyfikatory (kompletny brak organizacji tychże) i chyba niepotrzebnie zestresowane (wiadomo było ze tych czterystu chłopa przyjdzie). Może to wina szefowej, a w zasadzie dwóch (bo i mówiącej po polsku i po angielsku). Zdecydowanie mogłoby być lepiej. Chciaż całkiem sprawnie zaganiały stadko na kolejne sesje (ocena 3). Ze swojego szowinistycznego, męskiego punktu widzenia nie mogę nie wspomnieć o samych hostessach. Wyobraźcie sobie: szczupła (może nawet chuda), wysoka 175+ i na szpilkach, biust co najwyżej 70 B, długie (do łopatek) proste do połowy i kręcone od połowy włosy, czarne sukienki i buty, mocny makijaż w odcieniach czerni i smoczej zieleni = całość prezentująca się świetnie. Ale x dwanaście = masakra. Ktoś te dziewczęta wybrał i o żadnej z nich nie można powiedzieć: “że nieatrakcyjna była” – tylko wszystkie były identyczne. Naprawdę zero radości dla faceta – a oto przecież chodzi w przerwach (ocena 2). Nawet nie chciało się szukać tej najciekawszej, by z nią poflirtować. Nie wspominając, że nie łatwo by było zapamiętać, z którą się rozmawiało. Co to ja jestem Keanu Reeves żeby wiedzieć, który to John Smith?

SESJE PLENARNE

Zaplanowane sesje w dużej sali połączonej z dwóch wypadły tak jak można się było spodziewać (prawie). Zaplanowany harmonogram był dość precyzyjny:

09:30 | Rejestracja przy porannej kawie
10:00 | BMC Software Vision and Strategy – Paul Avenant, BMC Software
11:00 | Czy Cloud Computing zmieni świat? – Tomasz Słoniewski, IDC Poland
11:45 | CompFort Meridian 2012 – nowe kierunki, nowe idee – Dariusz Bocheńczak, CompFort Meridian
12:30 | Obiad

Trochę się przesunął początek (to chyba nas standard, że zaczynamy później niż planowaliśmy). Krótki Keynote, potem trochę opowiadania o wizjach, strategiach, historii i przyszłości. Wypadło całkiem nieźle, bo obcokrajowcy byli przygotowani do wystąpień. Między innymi pojawiła się świetna sentencja:

IT management is a Trick of the Tail of the Dark

Potem pojawiła się prezentacja IDC Poland, która wypadła… średnio. Prelegent próbował być dowcipny, nawet mówiąc o tym że będzie – ale wyszło to odrobinę za sztywno. Nowe idee, kierunki dla CompFort Meridian to najmniej interesująca dla mnie część tej sesji – ja bowiem jestem daleki od haseł marketing, sprzedaż, marketing… Niektórym odbiorcom się podobało, innym trochę mniej. Ciągle tez mamy problem ze sprawdzeniem swoich tekstów przed sesją: “…zarządzaliśmy tymi assetami…” Co to do cholery ma być za zdanie? Nie wiem kto przygotowywał (choć w kuluarach dowiedziałem się do kogo zgłaszać uwagi – dzięki Robert!) filmy reklamowe mówiące ustami klientów jak to dobrze jest pracować z CompFort. I tego się nie czepiam – “this is the standard marketing stuff”. Ale: Jakość!!! Przygotowanie!!! Zgranie!!! Tych kilkunastu przestraszonych klientów, być może pierwszy raz dla niektórych podstawionych między murem a kamerą, mówiących sztywno, bez przekonania, trochę nie składnie (zupełnie jakby tych szefów i manadżerów wzięto z łapanki na Hożej)  – FATALNY ODBIÓR. Do tego brak zgrania dźwięku z obrazem (usta mówiły coś innego niż myśmy słyszeli). Ten materiał nawet na 1 nie zasługuje. W ogóle nie powinien być przyjęty do realizacji, a już na pewno nie upubliczniany.

Ach na koniec jeszcze gala wręczania Orderów Dziesięciolecia – gala w porządku, klientów trzeba doceniać. Ale galę trzeba przygotować – PRZED!!! Podać wyciąganym na scenę schemat, scenariusz, plan. Wystarczyłoby powiedzieć: Prosimy Pana na scenę > wchodzi Pan od prawej strony > gość wręcza dyplom > staje Pan po jego prawej stronie > fotograf robi dwa zdjęcia > przechodzi Pan z tyłu na lewo i staje w rządku od skrajnej lewej pozycji > na końcu przechodzicie na środek do zdjęcia grupowego. Czy TO jest tak masakrycznie trudne i skomplikowane organizacyjnie???  Dla dużej firmy? Organizatora dziesiątego forum? Do tego jeszcze kilka słów od nagrodzonego, gdzie żaden nie chciał się wypowiadać, za to prawie wykrzyczał (bo nie dostał mikrofonu) swoje pięć minut dyrektor z ZUS – uważam zreszta jego wypowiedź za żenująco słabą. Może to i nie Oskary, ale nawet tam nominowani sa przygotowani, nie improwizują składając zdania (a nawet jeśłi to i tak tego nie sposób zauważyć).

SESJE TECHNICZNE

Dobra starczy, bo się uniosłem. Na sesje techniczne czekałem. Organizator zaserwował dwie scieżki: Data Center & Cloud Solutions | Service Support & Automation. Podczas rejestracji wybrałem sesje z obu patrzęc na to co mnie interesować mogłoby (szyk przestawny zamierzony). Trochę sesji obcych trochę polskich. Pierwsza była po polsku. Miała być. Wytrzymałem cztery minuty, a do wyjścia przekonały mnie dwa urywki z samego początku, jakie wypowiedział prelegent, inzynier CompFort Meridian z wielo, wieloletnim stażem: “..na końcu (mojej prezentacji) pokuszę się o podsumowanie, jeśli Bóg pozwoli…” oraz “…na początku sesji przedstawię Państwu trochę wołoszańszczyzny…” – no to jeśli już mieszamy w to Najwyższego, to co to na Boga jest??? Decyzja zapadła. Konic z polskimi sesjami. Więc mój harmonogram wygladał tak:

13:15 | What is new in BMC IT Service Management – David Easter, BMC Software
14:00 | Cloud Lifecycle Management 2.0 – Built and Operate a Cloud that works for your business | Silvio Rugolo, BMC Software
15:00 | BMC Control-M Workload Automation: Powering the Cloud-Enabled Hybrid Data Center | Joe Goldberg, BMC Software

15:45 | Real End User Experience Management | John T. Irwin, BMC Software

I nie żałuję tego wyboru w żadnym stopniu. Sesje przygotowane, opanowane, dobrze poprowadzone – bez czytania slajdów (jeden z polskich prelegentów też zapowiedział, że czytac nie będzie – rzeczywistość trochę odbiegła od normy). Bardzo ciekawie poprowadzone dwie sesje: Davida (ocena 4,5) i Joe (ocena 4,5). Dużo fajnych przykładów, troche technologii, odrobina historii i humor – tak dobrze wplatany w zagraniczne prezentacje. Niby sesje co nowego ale zachęcające do kontaktu z tym oprogramowaniem, również wcześniejszych nie-użytkowników. Podczas ostatnia sesji na jakiej byłem Joe (ocena 5) pokazał w fantastyczny sposób jak połączyć okienko techniczne, SLA, wgrywanie patchy do środowiska wysokiej dostępności (payroll) i dużo mówił o tym co naprawdę lubię – myśl proaktywnie, planuj, testuj, a po poinformowaniu użytkowników: wdrażaj.

Ale gwiazda niekwestionowaną tej imprezy był fenomenalny występ gościa z Włoch: Silvio Rugolo. Zapowiedziawszy na początku sesję w italian-english zyskał sporą sympatię, ale to co pokazał potem… szczęka w dół.

VMWare Is a Mainframe of the Future – Trust but Be Smart

Jeśli ktoś z Was widział sesje takich mówców jak Miha Krajl, Grzegorz Turniak, Steve Ballmer, David Chappell to wie o czym mówię. Pełny 150% profesjonalizm, doskanale opanowana sesja, technika wypowiedzi, kontaktu z uczestnikami, wciągania w dyskusję. Przecudnie zrobione przejście od XIX wiecznej półautomatycznej malutkiej elektrowni wodnej, gdzieś na terenie dziesiejszych Stanów Zjednoczonych, poprzez fabryki Henry’ego Forda, turbiny elektryczne aż po wielkie Data Center – wszystko przez pryzmat automatyzacji i zarządzania cyklem życia aplikacji.

Start to think smart about application. Application! NOW!

Doskonałość. Nawet koniec baterii w prezenterze nie wytrącił go z równowagi, po prostu stwierdził, że zarządzanie automatyzacją mu nie wyszło.

AFTER PARTY

Po drugiej stronie ulicy, vis ‘a vis hotelu Marriot znajdują sie Złote Tarasy, a w nich Hard Rock Cafe. Tam, w podziemiach przygotowany był wieczór intergracyjny. Całkiem dobre jedzonko (nawet cos dla mnie się znalazło), lekko uchylony bar (wino, Żywiec, kilka drinków). Zakończyło się na winie czerwonym i drinkach, bo piwa klasyczne (czyli z naszych kompani piwnych) ostatnio mi nie leżą. W międzyczasie spotkałem kolegę z branży (ech te dyskusje o MCM, ITIL, CISSP i innych), potem drugiego  – udało mi się jeż odnaleźć bardzo miłą memu sercu specjalistkę od bezpieczeństwa z poprzedniego wieczoru (o tej imprezie napiszę niebawem). Zebrałem też kilka uwag z mojej sesji z dnia wcześniejszego (o tym też później). A na końcu oddałem się pasji podglądania życia innych. Celebrując kubańskie drinki obserwowałem tłum tańczących, którym przygrywał – to DJ – to zespół na żywo, rockowy z lekkim kopem. Pociąg mój odjeżdżał po dziesiątej więc się zawinąłem, ale wiem, że goście bawili się do późna….

PRYWATA

Poczyniłem też kilka smutnych obserwacji o samotności życia informatyka, cóż z tego że dobrego (widziałem co wyczyniał z tyłu sesji naprawiając zdalnie problem w AS/400) całkiem dobrze ubranego (dużo lepiej niż ja) w sztruksowych spodniach, marynarce i okularach, skoro kompletnie nie zauważanego przez dość dużą jednak ilość obecnych w klubie pań. Miał nawet może nie ochotę, a potrzebę bliższego spotkania, nawet wyjścia na parkiet (czego ja akurat nie rozumiem), próbował łapać spojrzenia, ale odwagi do wyjścia nie starczyło. Zakończyło się na utopieniu smutków w drinkach i wezwaniu taksówki. Przykre.

[PL] Reminescence Boulevard: Microsoft Technology Summit 2011

I już po. Druga dekada października obfitowała w wydarzenia konferencyjne: najpierw poniedziałkowy Pre-MTS, potem wtorkowo-środowy MTS. Należy im się kilka słów. W tym roku wyjazd trochę… nie do końca planowany (a przynajmniej nie przeze mnie). Jeszcze przed urlopem, a więc na początku września padło pytanie (a w zasadzie prośba) od wpływowej osoby w korporacji aby na tę imprezę się wybrać. Póki co nie mam powodu by odmawiać, choć wiedziałem, że mój umysł nie będzie chłonny –> urlop spędziłem dużo bardziej intensywnie niż planowałem i z całych trzech tygodni miałem jeden, dosłownie JEDEN zupełnie wolny, odpoczynkowy dzień..

Pre-MTS | 17.10.2011 | Warszawa, Microsoft Polska

Imprezka bardzo fajna. Dużo sesji, niektóre trochę bardziej, niektóre trochę mniej. Miałem plan być raniutko, na ósma z minutami, ale wywrotka cysterny i zniknięcie S8 spowodowało, że dojechałem, dużo, dużo później. jak to zawsze podczas konferencji przygotowanych przez społeczność, samych o”obywateli” tejże można było spotkać wielu: Michał Bojko (SharePoint MVP), Wojtek Poniatowski (Visual C# MVP), Karol Stilger (Setup & Deployment MVP), Marek Krupa, Darek Porowski (Virtual Machine MVP), Łukasz Grala, Łukasz Rutkowski (System Center MVP), Michał Gołda, Daniel Stefaniak (Management Infrastructure MVP) i wielu innych. Sama sala – Audytorium – w polskiej centrali Microsoft wypełniona była w zasadzie w całości. Słuchacze zadawali pytania, słuchali, czasem krytykowali.

Ja sam oczywiście musiałem wykorzystać okazję i oprócz spotkania na długiej kawie (co chwila przerywanej przez licznych kolegów po fachu) z Kasią Pawlonką (z wielkim bólem, znów to piszę: BYŁĄ “szefową” społeczności w Polsce), wykorzystałem sytuację aby porozmawiać o biznesie licencyjno-hostingowym z czołowym (dla mnie) pracownikiem ważnego działu w polskim oddziale Microsoft. Zostałem też zaprzęgnięty do godzinnej jazdy po mieście celem zakupienia albumu prezentowego dla Alessandro (ale tego akurat nie żałuję).

Wieczorem zaś wybraliśmy się do Browarmii, gdzie (jak się można było spodziewać w poniedziałek w Warszawie) miejsc brakło. Ale udało się znaleźć w B…ierhalle. Piwko pszeniczne dla mnie i pozostałych, oraz kurczak, frytki tudzież buraczki z mięsiwem dla pozostałych. Pojawiły się jeszcze herbata oraz frytki z majonezem (taki popularny niemiecki zwyczaj) ale to już inna historia. Rozmowy, pogadanki, komentarze, życzenia i wątpliwości. Wszystko to co wieczorami wychodzi z człowieka. Szczególne Schogetten’owe pozdrowienia dla Justynki.

Microsoft Technology Summit | Dzień Pierwszy | 18.10.2011 | EXPO XXI

W pierwszy dzień dojechaliśmy (bo na samej konferencji pojawiłem się z kolegą z pracy) z lekkim opóźnieniem – wszystko przez przemożną chęć na hotelowe śniadanie. Już na miejscu trochę znajomych twarzy: krakowska ekipa Polish SQL Server User Group: Tomek Libera, Karol Chrapek, Paweł Wilkosz (SQL Server MVP). Po wejściu na halę miło się zaskoczyłem: WRESZCIE JEST MIEJSCE!!! Podobnie jak na innych imprezach za granicą, takie hale są wykorzystywane do takich właśnie imprez. Szybki rzut oka na stoiska wystawców i znalazłem stoisko społeczności. Było już tam kilka osób: Alessandro Teglia (nasz MVP Lead z Włoch) Wojtek, Łukasz, Piotrek, Darek, Paweł i… bardzo atrakcyjna przedstawicielka społeczności i/lub też Microsoft (tego nie wiem), której jednak nie miałem przyjemności bliżej poznać. Stare nawyki biorą górę i w dalszym ciągu sam się nie przedstawiam i nie zaczepiam obcych pań, co skutkuje życiem w nieświadomości – jak w tej chwili …

Kawka, kanapeczka, chwila pogadanek i już czasu nie było – zaczynał się pierwszy dzień konferencyjny. Głośno, rockowo i seksownie. Bowiem na scenie pojawił się fascynujący damski kwintet: SheMoans. Nie spodziewałem się tego koncertu – jak chyba większość panów. Na skutek czego pół godzinny występ, choć był elektryzujący i ciekawy, nie zdołał bardzo mocno nas obudzić – to chyba jednak za dużo wrażeń dla informatyków z samego rana: nowe miejsce, nowa hala, rockowa muzyka, śliczne dziewczęta…

Harmonogram na całą imprezę podawałem już wcześniej (w TYM miejscu), więc nie będę się powtarzał. Podobała mi się pierwsza część Sesji Generalnej (sam początek poprowadz) , w szczególności bardzo, ciekawie poprowadzoną prezentację jaka przygotował CTO (Chief Technology Officer) w Microsoft Corp czyli Miha Kralj. Oczywiście poza odrobiną “marketingowego bełkotu” (i tak mniejszego niż na sesji zamykającej) pojawiło się dużo fajnych odwołań, cytatów, slajdów – zaś sam sposób prowadzenia prezentacji był po prostu fantastyczny. Lekko, łatwo, sprawiając wrażenie mówienia całej godziny z głowy. Doskonałe zgranie treści z obrazem. Po krótkiej przerwie,  dwóch większych kawkach (w takim specjalnym kubanku) zasiadłem wraz z Moniką i Michałem w “Loży Szyderców” dokładnie na przeciwko stanowiska prelegentów, na którym instalowali się koledzy z Polish SQL Server User Group czyli: Damian Widera (MCT, SQL Server MVP) oraz Łukasz Grala (MCT, SQL Server MVP). Przygotowali oni extrelmalną trochę prezentację: Co nowego w SQL Server 2012 (CodeName DENALI). Miałem dziwne przeczucie, że godzina to za mało. Chłopaki zwijali się jak w ukropie – pod koniec w zaiście pięknym stylu wyrywając sobie mikrofon, ale… przesadzili. Mnóstwo materiału, mnóstwo informacji, mnóstwo kodu i przykładów – tylko przedłużenie o kwadrans spowodowało, że musiałem wyjść na inne spotkanie, opuszczając samą końcówkę (co mi zreszta zostało słusznie wypomniane).

Biegiem (a i tak spóźniony o jakieś cztery minuty) dotarłem na zamknięte spotkanie z Davidem Chappellem. Który dla około trzydziestu Partnerów Microsoft poprowadził świetną i inspirująca sesję na temat SaaS, Cloud, Azure… same obce słowa. Wywiązały się dyskusje, pojawiła się krytyka – ale wszystko w świetnej partnerskiej atmosferze. Mimo znajomości tematu zdecydowanie jedna z najlepszych sesji tej konferencji. W tym miejscu wielkie podzięowania dla Janusza Iracha z polskiego oddziału Microsoft (już Ty wiesz za co). Potem przewa obiadowo-relaksacyjna, podczas której – jak nakazuje tradycja – nie udało mi się zjeść obiadu. Jak zawsze były ważniejsze sprawy. Chwilkę pobyłem przy stoisku APN Promise, gdzie Konrad Sagała (Exchange MVP) pełnił funkcję eksperta w programie Ask The Experts. Trzeba przyznać, że towarzystwa można było Konradowi pozazdrościć. To się nazywa: “umieć się znaleźć we właściwym miejscu” . Znowu trochę znajomych – nawet z własnej korporacji (przede wszystkim Agnieszka, oraz Tomasz, Daniel, Paweł).

Niebieski Pawilon, niueustannie kojarzył mi się z Czerwonym Pokojem Lyncha. Wiem, trochę to takie Freud’owskie, ale co poradzić. W Niebieskim Pawilonie znaleźć można było: wejścia do trzech sal, Strefę Ekspertów oraz podstrefy Internet Explorer, Windows Phone oraz Kinect/Xbox. Ciemnawo, ale przyjemnie. Dużo miejsca do siedzenia w strefie ChillOut. W tym dniu odwiedziłem jeszcze trzy prezentacje. Dosłownie na kilka minut wpadłem na prezentację Damiana Świderka i Marka Pyki na temat: Kiedy wszystko idzie nie tak… czyli jak Private Cloud wspiera infrastrukturę IT. Potem biegiem (bo niestety sesje się pokryły dotarłem na arcyciekawą sesję kolejnych przedstawicieli Polish SQL Server User Group: Marcina Szeligi (MCT, SQL Server MVP) oraz Grzegorza Stoleckiego (MCT, SQL Server MVP). Tutaj było samo mięsko: Data Quality Services w SQL Server "Denali". Tak jak można było oczekiwać, sesja swietnie przygotowana, doskonale poprowadzona, zabawna, ale i momentami poważna. Na sesji udało się tez zepsuć środowisko, podejmując się ryzykownego przełączenia w tryb pełnoekranowy maszyny wirtualnej podłączonej do… zewnętrznego projektora. Ta opcja bardzo często (doświadczyłem tego kilkukrotnie) powoduje błąd znany pod nazwą OS Virtual Machine Server Crash (sam tę nazwę właśnie wymyśłiłem). Co nie zmienia faktu, że organizatorzy fatalnie wybrali salę. Tak jak pierwsza sesja o Denali prowadzona przez praktyków ze społeczności na sali A (Damian i Łukasz) zgromadziła bardzo dużo ludzi, tak i ta (Marcin i Grzegorz) zgromadziła o wiele więcej niż było miejsc na sali. Powinna mieć miejsce w sali A również !!!

Niestety mimo najszerszych początkowych chęci nie udało mi się dotrzeć na ostatnią (jak słyszałem z opinii pewnej zaufanej, znającej się na rzeczy i kompetentnej osoby) doskonałą i ciekawą sesję ostatniej dwójki prelegentów z Polish SQL Server User Group: Marka Adamczuka i Pawła Potasińskiego (SQL Server MVP): Najlepsze praktyki dla programisty Transact-SQL. Jestem jednak przekonany, że sesja była pełna odlotowych praktyk – bo wiem co koledzy potrawią zrobić z T-SQL. W czasie kiedy ostatnia wartościowa sesja na temat SQL Server miała miejsce, ja udałem się na sesję o SLA, wskaźnikach i raportach. Prowadzącym był Michał Jędrzejczak(Główny Architekt Rozwiązań Infrastruktury IT w Microsoft Polska) a jej temat brzmiał: Jak odnieść sukces w dziale IT? – katalog usług, pomiary SLA, raporty. Pewnie wielu z Was zastanawia się po co? Skoro pracuję z tymi tematami na co dzień? Po pierwsze chciałem posłuchać co nowego może powiedzieć Michał, po drugie chodziły słuchy o System Center 2012 (i pokazał jego fragment), po trzecie miałem przeczucie, że będzie dyskusja… i się nie pomyliłem. Bowiem jeden ze znanych i czasem lubianych czasem nie, malkontent lub doświadczony użytkownik (można wybrać opcję) trochę dyskutował nad drobiazgami. Było ciekawie (choć dla nowicjuszy w temacie, zupełnie niepotrzebnie).

Microsoft Technology Summit | After Party | 18.10.2011 | EXPO XXI

Oczywiście nie mogło zabraknąć After Party. Tym razem udało się zrobić tę imprezkę w ramach konferencji, a jej głównym organizatorem (i sponsorem) był… Internet Explorer 9. Dużo rozmów, dyskusji, nowych ludzi (dzęki Michał), znanych ludzi (Darek, Grzegorz, Gosia i reszta ekipy z Trójmiasta) Jacek Kochan (PCSS, świeżo po powrocie z Redmond), Monika Pyszczek (psst, nda?) Generalnie ten wieczór – od osiemnastej do kilku chwil po dwudziestej drugiej to dla mnie najważniesza część imprezy. Społeczność, networking, ludzie. Esencja takich spotkań. Specjalne podziękowanie dla jednej osoby (która wie za co).

Microsoft Technology Summit | Dzień Drugi | 19.10.2011 | EXPO XXI

Poranek zaczął się nieszczególnie biorąc pod uwagę dzień wczorajszy, późny powrót i wczesny wyjazd, aby znaleźć miejsce do zaparkowania. Ale nie było źle. Po raz kolejny okazało się że jako-taką orientację w Warszawie posiadam, mimo, że samochodem bywam tam niezmiernie rzadko. Udało mi się też przecisnąć kilka razy między pasami, bez uszkodzeń (swoich lub cudzych).

Pierwsza część dnia, to głównie spotkania, pogadanki, opinie. Czasem rozmowy z wystawcami, czasem kawa z kimś z firmy tej lub innej. Udało mi się wreszcie porozmawiać z Kasią (rozpoznawanie rodziców), Darkiem (jakość i brak poprawy), Alessandro (co tam dalej z…). Wskoczyłem na pół godziny na świetną sesję Tomasza Kopacza, który bardzo ciekawie (jak to zawsze u niego) opowiadał o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości aplikacji oraz sprzętu. Pogadanki z Grzegorzem Tworkiem (Enterprise Security MVP), Piotrem Pawlikiem (Exchange Server MVP) czy Maciejem Grabkiem były ciekawe. Inaczej było z sesją Johna Craddocka, na którą się zapisałem… i z której wyszedłem. Okazało się bowiem, że była to powtórka tematu z poprzedniej edycji (oraz kilku innych spotkań). W tym miejscu chcąc nie chcąc należy zacząć pisać o “wartości merytorycznej” konferencji.

Nie jestem specjalnie zaskoczony takim, a nie innym poziomem merytorycznym prezentacji. Kilka wyjątków z koszyka potwierdza tylko niepisaną (ale mówioną i słyszaną) regułę, że mogłoby być lepiej. Na forach już można znaleźć bardzo niepochlebne opinie na temat tej imprezy, a moja ocena z pewnością będzie potraktowana jako łagodna (ze względu na to że (sic!) jestem MVP). Ale ewentualnych czytelników, zapewniam, że ten fakt nie wpływa na moją ocenę w żaden sposób. Na konferencji byłem jako uczestnik – nie miałem w tym roku przyjemności / obowiązku / konieczności (właściwe skreślić) ani uczestniczyć w Strefie Ekspertów,  ani zabawiać gości w Strefie Społeczności, ani zmuszać / zachęcać (j.w.) do słuchania jako Prelegenta. Wyjątkami jakościowymi są sesje techniczne prowadzone przez praktyków: Damian, Marek, Paweł, Marek, Damian, Łukasz, Tomasz, Szymon, David, Tomasz, Grzegorz, Sebastian, Michał, Krzysiek, Paweł, Maciej, Marcin, Grzegorz… chyba nie pominąłem nikogo. Ale jeżeli ktokolwiek zakłada, że sesje prowadzone przez pracowników Microsoft, opierające się na tematach aktualnie modnych (teraz Cloud, Azure, Office 365) będą powalały technicznością i zaawansowaniem… to pomylił imprezy. Przecież Microsoft Technology Summit od kiedy pamiętam był konferencją poświęconą przynajmniej w połowie biznesowi. Powtórzę jeszcze raz: B-I-Z-N-E-S-O-W-I.

Oznacza to ni mniej ni więcej, jak to, że spora grupa docelowych odbiorców, to osoby decyzyjne (bądź myślące że takimi są), a co za tym idzie – często, acz nie zawsze – dalekie od technologii. Za to prawie zawsze dalej siedzące od sesji 400. Tak jest na wielu imprezach, a miałem okazję na kilku polskich i zagranicznych być. Dlatego dobrze jest wybierac sesje np: o tematyce której nie ma się zielonego pojecia (podejmując ryzyko słabego prelegenta) lub o tematyce znanej, ale wymagającej poszerzenia (ryzykując powielenie posiadanej wiedzy). Najgorszym możliwym rozwiązaniem jest pójście na sesję ze znanego tematu, na której niczego się (według nas) nowego dowiedzieć nie możemy. Dlatego nie byłem na żadnej sesji o chmurze, prowadzonej przez Microsoft (tak, wychodzi moje zarozumialstwo… tudzież lekka awersja do marketinku slajdowego).

Największą wartością dodaną takiej imprezy jest dla mnie zawsze społeczność. Nie tylko rozumiana jako grupy offline / online; ale też zwykli znajomi z branży, których można spotkać, z którymi można wypić kawę czy piwo i po prostu pogadac o technologii, życiu, dzieciakach itp.. Z sześciu zaplanowanych sesji (na więcej i tak bym nie poszedł) zadowolony jestem z czterech. To nie jest zły wynik. Miejsce dobre, lepsze niż PKiN, katering bardzo dobry (nie wymagam niczego więcej oprócz kanapki i kawy w nieograniczonym zakresie / a moja dieta jest tak ograniczona, że większość produktów i tak mnie nie interesowała) – wreszcie niczego nie brakowało, a i kanapki okazały się niezastąpione i w drodze do Wrocławia (dziewięć godzin samochodem) i na drugi dzień rano (kiedy to pusto w lodówce było.

Zaś co do dziewcząt… no cóż. Sporo intrygujących się znalazło i to zarówno wśród hostess z obsługi, jak i hostess ze stoisk partnerskich, ale… po pierwsze primo: osobiście wolę koleżanki z branży (jakoś tak tematy blizsze do dyskusji), po drugie primo: jestem trochę bliżej tej branży niż jeszcze dwa lata temu i wiem, że mogłoby być lepiej.

Post Scriptum 1: Kilkadziesiąt zdjęć z imprezy jest TUTAJ.

Post Scriptum 2: Tą inspirującą osobą na stoisku społeczności była Ania Rubińska