[PL] Windows Update Error: raz, drugi, trzeci..

Trzy serwery, wszystkie takie same: Windows Server 2008 R2 SP1 x64. Na dwóch poprawki ostatnio dało się zainstalować na trzecim już nie. Jedna próba, druga, trzecia. Restart, zmiana ustawień, sprawdzenie połączenia, adresacji, proxy i-te-pe i-te-de. I dalej nic. Efekt ciągle taki sam:

Rys.1 | Problem z pobraniem i instalacją poprawek.

W globalnej sieci (przy użyciu wybranej przez siebie wyszukiwarki) możemy znaleźć takie proste rozwiązanie tego problemu:

   1:  Uruchom CMD (z opcja Uruchom jako Administrator)
   2:  Pierwsze polecenie: 
   3:      net stop wuauserv
   4:  Drugie polecenie: 
   5:      ren c:\windows\SoftwareDistribution softwaredistribution.old
   6:  Trzecie polecenie: 
   7:      net start wuauserv

Rys.2 | Uruchomienie na koncie użytkownika lokalnego, mimo wybrania opcji runas nie dało odpowiedniego rezultatu.

Rys.3 | Natomiast na koncie administratora lokalnego zadziałało…

Rys.4 | … tak jak miało, czyli pozwoliło na odpytanie o poprawki…

Rys.5 | Oraz co najważniejsze ich pobranie i instalację. Na szczęście system pamiętał ile tych poprawek już było i informacja: “Updates were instaled: never” okazała się nie prawdziwa.

[PL] Jak to zrobić: Hibernacja Hyper-V

Tak, ten post decydowanie zalicza się do listy postów na temat czegoś co jest bez sensu. A więc i sam post jest bez sensu (Karol !). Jednakże temat ten wrócił do mnie ostatnio, ze względu na prowadzone prace na serwerze i konieczność zabrania ich do domu (i kontynuowania!) bez większych prac dodatkowych. W przypadku jednego z systemów (a więc klienckiego Windows 7 Ultimate N) nie ma żadnego kłopotu – zamknięcie klapy laptopa równa się rozpoczęciu hibernacji i mozna iść do domu. W przypadku drugiego systemu, jakim jest platforma serwerowa już tak prosto nie jest. I to powodowało u mnie pewną niezgodność ze światem. No bo ja bym chciał, a on się opiera (no gdyby to jeszcze była ona – Instancja – to może u bym uległ, ale tu?).

System jest sam w sobie zaprzeczeniem tego co można zrobić (czyt. co jest zalecane) według producenta. Mamy więc takiego stwora: Windows Server 2008 Datacenter R2 SP1 + SQL Server 2008 R2 SP1 + Active Directory + SharePoint Server 2010 SP1 + Hyper-V + Office 2010 Professional + kilka pomniejszych aplikacji = wszystko na przenośnym (a jakże) komputerku. I kiedy już uruchomiłem większość z tego co potrzebuję i chcę go zabrać do domu – muszę wszystko wyłączyć, co przecież jest bez sensu. Tak wiem, że serwer z zainstalowaną rolą Hyper-V nie pozwala na hibernację, bo ta rola wyłącza funkcję i hibernacji i uśpienia  (o matko, nawet nie mogę go przenieść do innego pokoju).

Jest taki artykuł na Microsoft czyli TechNet: Cómo deshabilitar y volver a habilitar la hibernación en un equipo con Windows (upss, miało być po naszemu):  How to disable and re-enable hibernation on a computer that is running Windows, gdzie są podane przykłady jak włączyć/wyłączyć hibernację na komputerze, za pomocą konsoli cmd i/lub aplikacji. No to spróbujmy za pomocą linii komend, znanym poleceniem powercfg:

Rys.1 | z uprawnieniami administratora: powercfg.exe /hibernate on (czyli włącz hibernację)

Rys2. | “A łyżka na to niemożliwe” – znaczy sie nie jest to rozwiązanie wspierane.

Tego się oczywiście spodziewałem, więc może spróbujemy użyć wpomnianej aplikacji FixIT.

 

Rys.3&4 | Pobranie aplikacji, zezwolenie na instalację, umowa licencyjna (ciekawe czemu po polsku…)

Rys.5 | Ten skrypt Microsoft FixIt nie dotyczy…

Czyli jednak jest nie tak jak oczekiwałem. Ostatni w zasadzie punkt jaki przychodzi w tym momencie do głowy (a w zasadzie pod palce) do wejście do matrixa, czyli w Rejestr Systemowy. Spróbujmy. Fragment rejestru odpowiedzialny za hibernację jest dostępny pod adresem: Computer\HKEY_LOCAL_MACHINE\SYSTEM\CurrentControlSet\services\hvboot

Rys.6 | W gałęzi HVBOOT odnajdujemy wartość odpowiadającą za start Hyper-V…

Rys.7 | … i dokonujemy zmiany wartości START, która jest ustawiona domyślnie z 1…

Rys.8 | …na 3, co pozwoli nam na dalsze prace.

Rys.9 | To jeszcze dla pewności ponówmy tę operację ulu
bionym wierszem poleceń komendą: se config hvboot start= demand

Dla porządku dlaczego akurat zmiana wartości z 1 na 3, a nie na coś innego? Bowiem takie wartości możemy przypisać tej funkcji:

  • 0 – Boot (Not supported by hvboot)
  • 1 – System
  • 2 – Auto
  • 3 – On Demand
  • 4 – Disabled

NIestety nie zmieni to naszego głównego układu w menu, gdzie dalej będziemy mieli tylko: Log Off / Switch User / Lock / Restart / Shut Down. Ale możemy tę niedogodność obejść (żeby nie używać cmd za każdym razem) i zrobić sobie skrót, który wywoła nam to co potrzebujemy. Przy okazji załatwiamy i temat Uśpienia i Hibernacji.

Rys.10 | Robimy na pulpicie (tfu, desktopie toż to przecież angielskojęzyczny serwer) skrót do dll-ki, która wywoła nam uśpienie/hibernację

Rys.11 | Nazywamy ją sobie jakkolwiek

Rys.12 | Na prawie samym końcu możemy jeszcze sprawdzić, czy udało nam się uruchomić funkcję o której pisałem na początku. Jak widać tak!! Bez niej nasz skrót nie zadziała !

Teraz na pulpicie mamy dwa niezbyt ładne skróty – no cóż trzeba będzie tuning jakiś albo tweaking serwera zrobić, żeby było przyjemniej.

W zasadzie to wszystko. Praca zakończona, środowisko pracuje, hibernuje się i co najważniejsze wstaje prawie bez problemów (no dobrze, trzeba jeszcze raz wbić się do SSMS, czy poczekać dłużej na podłączenie karty sieciowej) ale generalnie działa tak jak planowałem. Teraz będą słabsze zdjęcia, ale aparatem telefonicznym były robione.

 

Rys.13&14 | Mamy więc pracujące aplikacje (łęcznie z SQL, AD, Hyper-V) i skrót HIBERNATE w lewym górnym rogu, a następnie po zahibernowaniu ekran wznawiania komputera.

 

Rys.15&16 | Mamy ekran logowania (czyli system się nie wysypał) i nawet wszystkich uprzednio zalogowanych użytkowników (więc system rzeczywiście się nie wywalił)!

Rys.17 | Koniec wieńczy dzieło – czyli po zalogowaniu się aplikacje też pracują (jak wspomniałem wcześniej do SQL trzeba było się “do-logować”, ale cały SSMS jest tam gdzie był).

Ech, warto było.

[PL] Jak to zrobić: Instalacja pakietu językowego na serwerze

Niby od strony administracyjnej wystarczy angielska wersja systemu operacyjnego – przynajmniej tak twierdzą niektórzy (w tym i ja). Ale może się klient uprzeć i co zrobić? Zainstalować mu pakiet językowy (ang. Language Pack) na serwerze, dodać, że na jego własną odpowiedzialność i już. No dobrze sam mogę na siebie bicz ukręcić – przyda się taki pakiet językowy jeśli na serwerze będzie kiedyś pracował na przykład SharePoint Server 2010 (a co niech będzie najnowszy skoro jako baza jest Windows Server 2008 R2).

Ponieważ dość często się zdarza, że taki serwer nie ma bezpośredniego dostępu do internetu (czasem nie ma go nawet pośrednio) a my jako administratorzy, tudzież konsultanci jesteśmy przygotowani, więc pakiet mamy ze sobą. Można go wcześniej pobrać ze strony TechNet albo jakiegoś innego MSDN i przynieść na pendrive (całość dla wszystkich – trzydziestu pięciu – języków waży około 2 934 333 223 bajtów), więc nie jest to kłopotem. Osobiście wolę takie rozwiązanie, niż bezsensowne wypalanie płyt, które wprawdzie są tanie, ale służą często tylko raz, a miejsce zajmują po wsze czasy. Mozna też posłużyć się opcją zainstalowania poprawki przez internet (pisałem o tym TUTAJ) ale to nie do końca działa tak jak powinno.  I oczywiście zgodnie z prawami Murphy’ego nigdy ich nie ma, gdy są potrzebne. Mamy więc serwer, pendrive i klawiaturę – jedziemy:

Ry1.1 | CMD z uprawnieniami administratora, kierujemy się do zasobu gdzie jest nasz katalog z poprawkami i wydajemy polecenie lpksetup.exe

Rys.2 | Do wyboru mamy dwie opcje: ‘Instalacji nowego zestawu’ lub ‘Deinstalacji istniejącego’. Wybieramy oczywiście tę pierwszą opcję.

Rys.3 | Za pomocą exploratora wybieramy interesujący nas język (w tym wypadku pl-pl) i klikamy OK.

Rys.4 | Upss, coś jest nie tak. Wersja pakietu nie jest kompatybilna z systemem. Chwila przyjrzenia się i od razu widzimy różnicę:

mu_windows_server_2008_r2_language_pack_x64_dvd_x15-90636
mu_windows_server_2008_r2_sp1_language_pack_x64_dvd_619614

Rys.5 | Kto nie ma w głowie… ten traci czas. Więc ściągamy właściwy pakiet (dla systemu z zainstalowanym Service Pack 1) oraz powtarzamy naszą operację (rys1 i rys.2) jeszcze raz.

Rys.6 | Teraz jest tak jak powinno być, mamy wybrany pakiet językowy, informację o poprzebnym miejscu, oraz żadnych niepokojących komunikatów.

Rys.7 | Oczywiście musimy zaakceptowć licencję dla naszego pakietu – jest ona zadziwiająco krótka, jak na tego producenta. Z drugiej strony jest to zrozumiałe – mamy przecież licencję na sam serwer.

Rys.8 | Uruchamiamy instalację i mamy dużo, dużo czasu. Około pół godziny zajmuje zainstalowanie pakietu. Acha i gdyby nam przyszło do głowy zainstalowanie większej ilości, to tym sposobem możemy to zrobić tylko pojedynczo.

Rys.9 | Po instalacji dostajemy oczekiwany komunkikat. Nie spotkałem się z innym komunikatem, jeśli świadomie go nie wywołałem – chociażby przez usunięcie nośnika zbyt wcześnie.

Rys. 10 | Na końcu możemy zmieńić język, albo zostawić domyślny.

Bardzo zalecanym jest jeszcze odpytanie Windows Update o poprawki, zawsze znalazły się jakieś chociażby do Internet Explorer, a ze względu na “zalecany” ale “nie niezbędny” restart serwera, można to zrobić od razu.