[PL] Przyszłość w IT – cykl konferencji

Organizacja o nazwie IT-Supreme organizuje od jakiegoś czasu cykl konferencji Przyszłość w IT. Jest to lekko konkurencyjny w odniesieniu do Kariera w IT cykl konferencji poświęconych rynkowi pracy dla informatyków. Może powinienem bardziej napisać dla pracowników sektora IT, bo zorientowana mocniej chyba na wsparcie i programowanie, niż administrację i mentoring.

W każdym razie na karierze w IT miałem okazję poprowadzić jedną sesję (w Warszawie), zaś na Przyszłość w IT już dwie (w Warszawie i w Łodzi) i przynajmniej dwie są w planach. Moja sesja zatytuowana: “Certyfikacja a kariera w IT. Self-Case Stydy” zorientowana jest na problematykę certyfikacji, wyboru drogi kariery, spojrzenia na za i przeciw, ale przede wszystkim na dyskusji i poznaniu poglądów samych uczestników.

Będę miał jeszcze okazję podyskutować na ten temat we Wrocławiu (16 marca) i być może w Krakowie i Warszawie i Poznaniu. Podczas poprzednich sesji część z osób była zaskoczona takim, a nie innym podejściem do certyfikacji, do kariery, egzaminów, wymagań i przede wszystkim korzyści. Dyskusja zaś zarówno podczas sesji jak i w kuluarach za każdym razem była ciekawa i inspirująca.

Serdecznie zapraszam.

[PL] Certyfikacja, a kariera IT. Self-Case Study > sesja na CarreerCon

Kilkanaście tygodni temu odwiedziłem targi kariery CarreerCon w Krakowie, z których wyszedłem z mieszanymi uczuciami {relacja jest w TYM MIEJSCU}. Mimo wszystko doceniam samą ideę organizowania bardzo branżowych imprez, gdzie następuje wstępna “selekcja” (zupełnie inna niż w klubach z “karkami” na wejściu). Efektem tego mojego docenienia był udział (choć krótki) we wrocławskiej edycji tej imprezy w ostatnia sobotę kwietnia.

Dodatkowym punktem zachęcającym mnie do udania się do hotelu Mercure, był fakt… że prowadziłem tam trwająca niecałą godzinę, zamykającą targi sesję na temat: ”Certyfikacja, a kariera IT. Self-Case Study”. Uczestników było sporo – na co mogło wpłynąć losowanie nagród jakie organizatorzy przygotowali dla uczestników po zakończeniu ostatniej sesji – myślę, że około sześćdziesięciu osób. Zarówno starszych w średnim wielu i o średnim doświadczeniu w długości pracy, oraz trochę zupełnie młodych osób, można powiedzieć nowicjuszy.

Kilka spostrzeżeń jakie nam (wszystkim uczestnikom) się nasunęło podczas tego nietypowego spotkania – bo w zasadzie nie była to sesja (raptem trzynaście slajdów z czego dwa to początek i koniec), a raczej w miarę interaktywna dyskusja ze zgromadzoną publicznością:

  • certyfikacja TAK – ale bardziej dla nas samych jako sprawdzenie posiadanej wiedzy I własnych umiejętności i przede wszystkim przy zdawaniu na podstawie wiedzy a nie braindumpów czy innych “materiałów dodatkowych”;
  • certyfikacja TAK – ale w miarę niezależnie od czynników zewnętrznych: jeśli pracodawca płaci i nie wymaga żadnych lojalek to można to wykorzystać, jeśli chce dać do podpisania lojalkę to tylko na dobrą, drogą certyfikację i możliwie krótki okres (rok, półtorej);
  • certyfikacja NIE – bo tak naprawdę weryfikuje nas sama praca, co kto potrafi, jak ise odnajduje w systemach czy też jak sobie radzi w problemami, “kolorowa ściana certyfikatów” jeszcze nic nie daje;
  • wykształcenie wyższe OK – i tu cieszyłem się, że moja opinia została potwierdzona: nie ma większego znaczenia czy owo wykształcenie będzie wyższe i lepsze czy gorsze, bo i tak często się okazuje, że nie idzie za nim wiedza;
  • specjalizacja OK – w praktyce najlepiej sprawdza się specjalizacja, ale w korporacji możemy zostać zamknięci w przegródce (Dilbert), z drugiej strony w małych firmach informatyk jest od wszystkiego;

Ciekawostką okazała się odpowiedź na pytanie o ilość posiadanych certyfikatów (ale tylko certyfikatów otrzymanych za zdany egzamin techniczny): nikt nie przyznał się do posiadania piętnastu czy dziesięciu certyfikatów, jedna osoba posiadała pięć, a kilka między trzy a jednym. Na odbywających sie w czwartek poprzedzający targi, Dniach otwartych na Politechnice Wrocławskiej, w ramach akcji Dziewczyny na Politechniki pojawiło się pytanie licealistek: ”A jak wychować męża tak, żeby móc pracować, rozwijać się, a mimo to mieć kochającego faceta, wspierającego i wychowującego dziecko”. Na tej zaś imprezie pojawiło się pytanie informatyka: “A jak pogodzić certyfikację z posiadaniem żony, dzieci i obowiązkami domowymi oraz pracą

Moja prywatna odpowiedź: trzeba znaleźć sposób aby zbudować taki związek, który pozwoli się każdej ze stron rozwijać i znajdować czas na pasję. Jeśli to się nie uda… to trzeba zmienić związek. Nie ma najmniejszego powodu by być ograniczonym w realizacji swoich własnych aspiracji I horyzontów – pod warunkiem, że mogą to robić w równym stopniu obie strony.

Krótka, bardzo krótką prezentację, stanowiąca podstawę do dyskusji znajdziecie na moim profilu na SlideShare: http://www.slideshare.net/Anorak

[PL] Beta Down, Beta Down

W połowie grudnia na moją skrzynkę przyszły zaproszenia do egzaminów beta. Egzaminy te zawsze mnie cieszą, gdyż nawet jeśli zupełnie nie jest się do nich przygotowanym, można się odprężyć i podejść do nich zupełnie na luzie. Oczywiście jeśli posiadana wiedza jest wystarczająca, a egzamin zostanie zaliczony, wówczas do transkryptu certyfikacyjnego można dopisać nową certyfikacje (często na poziomie MCITP). Tym razem propozycja dotyczyła egzaminów z Office 365:

  • [Beta Exam] Deploying Office 365 (71-321)
  • [Beta Exam] Administering Office 365 (71-323)
    71-321: Deploying Office 365 and 71-323: Administering Office 365 count as credit towards the following certification(s). MCITP: Office 365, Administrator

Z uwagi na zajętość kalendarza, zapisałem się na nie na ostatnie możliwe terminy. I tak w środę, dwudziestego piątego stycznia udałem isę na godzinę trzynastą do lokalnego ośrodka certyfikacyjnego, gdzie po identyfikacji oraz podpisaniu stosownych dokumentów zasiadłem przed komputerem aby przystąpić do 71-323. Był to pierwszy egzamin, który się zakończył nim jeszcze się rozpoczął z powodu błędu:

Konsternacja, rozmowa z administratorem kursu, ponowna próba i jeszcze jedna (na innej maszynie). Oczywiście nic to nie dało. Ustaliliśmy, że sprawdzą wymagania, a ja postaram się zmieścić (jeśli uda się przesunąć egzamin w Prometric) w piątkowym grafiku. W między czasie podjąłem próbę zmiany terminu – ale przez stronę rejestracyjną naliczona by została opłata 25 USD >> co może nie jest wielką kwotą, ale jest kwotą zupełnie bez sensu wydaną w przypadku egzaminu bezpłatnego jakim jest każda beta. uruchomiłem więc mailową i twitterową {@PrometricIT_edu} konsultację, ale nie zdążyła się ona zakończyć przed piątkiem.

W piątek dwudziestego siódmego stycznia, również o godzinie trzynastej ponownie zameldowałem się w ośrodku, aby tym razem podejść do egzaminu 71-321. Procedura ta sama, kurs ruszył tym razem bez błędu powyżej. Za to z zupełnie nowym, zdecydowanie bardziej wesołym:

No cóż przygoda z tymi egzaminami na razie się skończyła, może ewentalnie podejdę do nich jak już się pojawią na rynku, ale gdzie zabawa?