Troszeczkę szybciej niż planowałem (bo… 1stSCC coraz bliżej) rozpocząłem przygodę z Microsoft’owym Cloud Computing, czyli Azure. Post ten jest pierwszym z cyklu kilku postów poświęconych technologii Microsoft Azure, w szczególności zaś SQL Azure. Na samym początku chciałbym przedstawić jak dostać się do tego serwisu, bo choć niby jest to niezbyt trudne, to korzystając z subskrypcji MSDN, trzeba odrobinę się napracować przy uruchamianiu usługi i pamiętać o jednym drobiażdzku.
Na początku krótkie przypomnienie: dla posiadaczy subskrypcji MSDN (czyli na przykład MVP, lub studentów czy partnerów Microsoft) uruchomiona jest opcja prawie darmowego dostępu do tej platformy. Opcja ta nosi nazwę: Windows Azure Platform MSDN Premium i jest dostępna w wersjach Premium, BizSpart i Ultimate subskrypcji MSDN. Do niedawna jej dostepność była limitowana na okres ośmiu miesięcy, teraz jest to dwukrotnie dłużej. Nic tylko korzystać:
Zakres, który dostajemy jest całkim spory: dużo transferu w ciągu miesiąca, aż trzy bazy (co pozwoli nam pobawić się wysoką dostępnością – o czym w dalszych postach) i nawet niezła ilość transakcji. Korporacja wycenia tę ofertę na ponad 2 500 dolarów – więc całkiem nieźle jak na darmoszkę.
Zaczynamy od wejścia na stronę Microsoft Online Services Customer Portal, zalogowania się i wypełnienia danych o sobie i firmie, na którą będą wystawiane rachunki:
Wypełniamy odpowiedni formularz (imię, nazwisko, adres, telefon, mail, karta płatnicza) i po kilku minutach już jesteśmy gotowi do rejestracji usługi:
Jak widać na załączonym obrazku, nie ma tu nigdzie naszej oferty Premium, nawet w ofertach specjalnych. Wracamy do strony MSDN i tam wybieramy: MyAccount/Windows Azure Platform. Tę opcję możemy wybrać (zakupić) tylko raz, o czym informuje nas okienko:
Kiedy już klikniemy, to za pierwszym razem pojawi nam się ekran zamówienia:
Następnie przechodzimy przez pola: opcje płatności (nowa lub istniejąca karta płatnicza “wypukła”), informacje o płatności i umowa (o niej w osobnym poście). Kiedy wszystko przejdziemy prawidłowo, pokaże nam się pozytywnie wyglądające okienko:
Po zatwierdzeniu wszystkich danych pojawia nam się numer zamówienia, oraz informacja o tym, że potwierdzenie przyjdzie poczta elektroniczną, z jednoczesnym przypomnieniem o sprawdzeniu filtra spamowego:
Do czego systemowi potrzebny jest numer karty płatniczej? Otóż jeśli przekroczymy ilości oferowane nam przez dostawcę, lub odpowiednio wcześnie nie zamkniemy subskrypcji i przedłuży nam się ona ponad szesnaście miesięcy, będziemy po prostu musieli za to zapłacić.
Kiedy już przejdziemy przez cały proces przygotowywania sposobu opłacenia usługi (mimo, że będzie ona dla nas bezpłatna) musimy powiązać ją z naszą subskrypcją, co sprytny system sam proponuje:
Po wprowadzeniu poprawnego numeru aktualnie aktywnej subskrypcji i ustawieniu danych administratora dostajemy podsumowanie z danymi naszego zakupu, konta, subskrypcji i usług:
Prawie na samym końcu dostajemy wesoły, zielony komunikat, że wszystko jest w porządku, a serwis jest aktywowany – nie aktywny!
Teraz nadszedł czas na sprawdzenie skrzynki mailowej (w nocy amerykańskiego czasu maile dotarły w ciągu kwadransa), gdzie znajdziemy potwierdzenie założenia usługi wraz z linkiem do aktywacji. Po jego kliknięciu wracamy na stronę z naszym zamówieniem, gdzie widzimy, że status zamówienia zmienił się na aktywny (Service Active):
Niezmiernie ważne jest aby w polu Actions ustawić opcję Opt out auto renew, która to pozwoli nam na automatyczne wygasniecie usługi w momencie wygasnięcia subskrypcji MSDN, przy jednoczesnym zachowaniu okresu szesnastu miesięcy:




































